Trzy lata temu jej siedmioro dzieci zostało wrzuconych do rzeki przez jej własnego męża…

Trzy lata temu jej własny mąż odebrał jej siedmioro dzieci… Dziś powraca jako jedna z najpotężniejszych kobiet, zdeterminowana, by ponieść konsekwencje swojego czynu.
Padał ulewny deszcz, jakby niebo chciało zmyć to, co się stało.

Na brzegu Rio Grande, pewna kobieta upadła na kolana, krzycząc z bólu, jej ręce były pokryte błotem, a oczy opuchnięte ze smutku.

„Moje dzieci… przyprowadźcie je do mnie!”

Nie było żadnej odpowiedzi – tylko szum wody uderzającej o skały i echo przeszłości, które nie chciało zniknąć.

Trzy lata wcześniej Valeria Mendoza była osobą pomijaną — przynajmniej tak ją przedstawiano.

Wyszła za mąż za potężnego mężczyznę, otaczała się bogactwem, które nigdy tak naprawdę do niej nie należało, mieszkała w wspaniałym domu… ​​ale czuła się całkowicie rozbita wewnętrznie.

Tej nocy jej mąż, Sebastián Cruz, stał przed nią trzymając dokumenty.

„To dowód” – powiedział chłodno. „Te dzieci nie są moje”.

Waleria zadrżała.

„Są twoje! Przysięgam!”

Ale on tylko się śmiał.

Obok niego stała Lucía – kobieta, która zawsze patrzyła na nią z cichą wrogością.

„Gdybyś szukał gdzie indziej, mógłbyś przynajmniej zachować większą ostrożność” – powiedziała Lucía z lekkim uśmiechem.

„To nieprawda!” krzyknęła Waleria.

„To wyjaśnij, dlaczego nikt ci nie wierzy” – odparła Lucía.

W pomieszczeniu zapadła cisza, która już zdradzała decyzję.

Sebastián spojrzał na nią po raz ostatni, bez emocji.

„Uklęknij” – powiedział.

Valeria poczuła, że ​​jej świat się wali, lecz mimo to posłuchała.

„Błagam cię… to są twoje dzieci… nie zabieraj mi ich…”
Ale dał prosty sygnał.

I w jednej chwili… wszystko przepadło.

Tej nocy siedem młodych istnień zniknęło w ciemnościach rzeki.

A wraz z nimi… odeszła także kobieta, którą kiedyś była Waleria.

Trzy lata później…

Niebo było czyste.