ZEGAREK NA MARMURZE
Wtedy przez hol przeszedł cichy, ostry dźwięk.
Zegarek położony na marmurowym stole.
Wszystkie głowy się odwróciły.
Alexandre Rochefort wstał.
Bez pośpiechu.
Nie jestem zły.
Po prostu pewne.
Szedł naprzód, każdy krok był odmierzony.
Fortepian grał dalej, absurdalnie wesoło.
Zatrzymał się obok Émilie.
Jego wzrok powędrował ku fragmentom znajdującym się w jej drżącej dłoni.
Następnie do Lucasa.
A potem do dyrektorki.
„Uważam” – powiedział spokojnie, jego głos był cichy, ale słyszalny na całej sali – „że ten hotel popełnił bardzo poważny błąd”.
PAUZA
Zapadła cisza.
Prawdziwa cisza.
Niezbyt uprzejmy.
Dyrektorka zbladła, ale tylko nieznacznie.
Wystarczająco.
Po raz pierwszy odkąd tam pracowała, Émilie podniosła wzrok.
Lucas również.
I w tej zawieszonej sekundzie równowaga sił w lśniącym lobby uległa zmianie.
Bo czasami—
Ludzie, którzy nie są do nikogo podobni…
Są tymi, którzy posiadają wszystko.